RZECZY, KTÓRE KONIECZNIE MUSISZ WZIĄĆ POD UWAGĘ ZAKŁADAJĄC GABINET PSYCHOTERAPII W DOMU

Na początku kariery w zawodzie psychoterapeuty na pewno będziesz zastanawiać się, gdzie i jak założyć swój pierwszy gabinet. Będziesz myśleć co zrobić, żeby pracowało Ci się komfortowo i nie było drogo. Pojawi się również pytanie czy założyć go w domu czy poza domem?

Poniżej przedstawiam Ci wady i zalety, jakie widzę w posiadaniu gabinetu w Twoim domu i poza domem.

 

GABINET W DOMU – ZALETY

 

  • NISKIE KOSZTY

Przeznaczając jeden pokój w mieszkaniu czy piętro w domu praktycznie nie masz kosztów. Jedynym kosztem może być mały ułamek opłaty za prąd i wodę w mieszkaniu (za który i tak płacisz) czy ewentualnie opłacenie osoby sprzątającej gabinet i łazienkę przeznaczoną dla pacjentów. Te koszty możesz sobie wliczyć w koszty prowadzonej działalności i odjąć od podatku. Możesz również samodzielnie sprzątać gabinet więc wtedy praktycznie nie masz żadnych opłat a zyskujesz w ten sposób 20, 50, 100 (lub więcej) złotych miesięcznie. W skali roku może to być spora kwota. Zakładając, że za wynajęcie gabinetu poza domem musiałabyś/musiałbyś płacić np. 800 zł/mies., to w skali roku byłaby to kwota 9600 zł a zatem oszczędności byłyby imponujące. Przy kwocie 1500 zł/mies. Oszczędzasz 18 000 zł rocznie.

Chcesz mieć więcej pacjentów, którzy godziwie zapłacą za Twoją pracę?

Zapisz się na newsletter i odbierz bezpłatnego e-booka, w którym opisuję 12 najskuteczniejszych sposobów pozyskiwania pacjentów!

Aby pobrać e-booka kliknij w okładkę.

  • BLISKO – pracując w domu masz blisko do pracy

 

Możesz mieć trzy formy posiadania gabinetu u siebie: w mieszkaniu, w domu (czasem z oddzielnym wejściem), w budynku przy domu z oddzielnym wejściem.

W takiej sytuacji nawet nie musisz wychodzić na zewnątrz. Nie musisz ubierać się w zimie, zakładać grubych swetrów i ubrań, nie marzniesz na przystankach, nie musisz skrobać zamarzniętych szyb samochodu, biec w deszczu z parasolem itd.

Możesz za to wyspać się, wstać na kilkanaście minut przed spotkaniem z pacjentem i nie musisz się spieszyć. Możesz spokojnie zrobić sobie śniadanie, wyprawić dzieci do szkoły czy po prostu pójść na dłuższy spacer z psem.

 

  • Możesz efektywnie zagospodarować CZAS W PRZERWACH pomiędzy pacjentami

 

W przerwach pomiędzy sesjami z pacjentami możesz popracować w ogrodzie, oddać się swojemu hobby, ugotować obiad czy spotkać się ze znajomymi. Jesteś w domu więc możesz odebrać paczkę od firmy kurierskiej, pójść do sklepu itd. Możesz zagospodarować ten czas dokładnie tak jak chcesz.

Wieczorem możesz wyskoczyć na godzinę do gabinetu, przerywając na krótko kolację ze znajomymi czy od razu po sesji wziąć torbę z ciuchami i pojechać na squash’a. Tak więc Twój czas pracuje zupełnie inaczej, kiedy przyjmujesz pacjentów w domu.

 

  • Zawsze możesz przyjąć tzw. POJEDYNCZYCH PACJENTÓW

 

Jeśli masz tzw. pojedynczych pacjentów np. dwóch rano, w południe jednego i wieczorem dwóch, to możesz ich przyjąć bez obawy, że tracisz czas poświęcając na dojazdy, szczególnie jadąc w korkach. Nie musisz obawiać się, że poświęcony czas jest niewspółmiernie wysoki do zarobionych pieniędzy.

 

  • Zawsze możesz przyjąć PACJENTA W SYTUACJI KRYZYSOWEJ

 

Kiedy pacjent pilnie Cię potrzebuje spotkania, możesz go przyjąć bez zbędnych komplikacji związanych z przemieszczaniem się, przygotowaniem, zostawieniem jakiejś rozpoczętej czynności w domu. Masz łatwiejszy i szybszy dostęp do pacjenta. Masz możliwość udzielenia pomocy pacjentowi praktycznie w każdym momencie.

 

  • Nie musisz jechać PRZEZ CAŁE MIASTO

Nie musisz jechać przez całe miasto, wydawać pieniędzy na bilety czy paliwo. W skali całego miesiąca może okazać się, że są to ogromne oszczędności.

 

Zakładając, że wydajesz na paliwo 200 zł miesięcznie, to w skali roku zyskujesz oszczędności w wysokości 2 400 zł. Dodając to tego oszczędności na wynajmie tańszego lokalu, czyli 9 600 zł. zyskujesz łącznie 12 000 zł w ciągu roku. Jest to na pewno imponująca kwota dla wielu młodych psychoterapeutów.

 

MOJA WIELKA PROŚBA DO CIEBIE!

Bez względu na to gdzie masz gabinet, działaj zgodnie z prawem.

Buduj wraz ze mną profesjonalny obraz pomocy psychologicznej i psychoterapii w Polsce!

Jeśli jeszcze nie masz wdrożonego RODO i TAJEMNICY ZAWODOWEJ w swoim gabinecie, mimo że ustawa obowiązuje Cię już od  25 maja 2018 roku,

ZAJRZYJ KONIECZNIE TUTAJ.

GABINET W DOMU – WADY

 

No cóż, mimo tak imponujących kwot, moim zdaniem posiadanie gabinetu w domu ma więcej wad niż zalet. Oto one:

  • PRACUJESZ TU, GDZIE MIESZKASZ

Moim zdaniem warto rozdzielić sferę zawodową od sfery prywatnej. Jeśli nie zmieniasz przestrzeni fizycznej a przez to emocjonalnej, wchodzący i wychodzący z Twojego domu pacjenci mogą z czasem dawać Ci subiektywne poczucie, że nie jest to tylko Twój dom. Inni też w jakiś sposób będą mieli do niego dostęp i prawo. Będą chcieli przyjść wtedy, kiedy oni potrzebują, mogą chcieć być dłużej i częściej niż zakłada kontrakt terapeutyczny.

  • NIE ZOSTAWIASZ PRACY W GABINECIE

W zawodzie psychoterapeuty bardzo ważne jest, żeby problemy, ludzkie dramaty, czy trudne tematy zostawić „za drzwiami” własnego domu. „Zwentylować” je w miejscu do tego przeznaczonym, neutralnym. Moja znajoma psychoterapeutka mówi, że stosuje ciekawą technikę. Otóż za każdym razem wchodząc po pracy do domu, rytualnie wyciera buty na wycieraczce i mówi: „zostawiam wszystko poza moim domem, co nie jest mi potrzebne, wchodzę do niego oczyszczona i wolna.” Pracując w domu nie możesz tego zrobić. Nie możesz zostawić trudnych tematów, poza domem, poza Twoją osobistą, domową przestrzenią. Nawet drzwi, które trudno się domyka, a na które za każdym razem zwraca uwagę jeden z pacjentów, mogą Ci o nim przypomnieć, kiedy Ty po prostu zamykasz je, wyjeżdżając na upragniony urlop.

  • BRAK INTYMNOŚCI

Pracując w domu musisz pewne pomieszczenia dostosować do wizyt pacjentów. Chodzi mi tu głównie o łazienkę i toaletę. Trudno wyobrazić sobie, że rozwieszasz bieliznę w łazience (Twoją czy innych domowników) i jednocześnie z tej łazienki korzystają pacjenci. Być może masz w domu jakieś rzeczy, które mogą powodować niepotrzebne skojarzenia czy pytania pacjentów. To może być cokolwiek: obrazy religijne, sprzęt sportowy, zabawki dzieci. Mogą pojawić się też inne powody niepotrzebnych pytań i dyskusji. Takimi wyzwalaczami rozmów mogą być: zwierzęta (pacjent może mieć alergię), zapachy gotującego się obiadu, czy świeżo pomalowanych ścian itp. Jeśli pacjent poprosi Cię o kawę czy herbatę, to poczęstujesz czy nie? Jesteś w końcu w domu, gdzie mieszkasz, więc nie powinien to być dla Ciebie żaden kłopot, zwłaszcza kiedy na dworze jest mróz lub pada deszcz. Tu pojawiają się kolejne pytania: robić czy nie robić, zostawiać pacjenta samego czy nie, zabrać go do kuchni itd.? Z takimi prośbami pacjentów mogą mieć szczególny problem młodzi psychoterapeuci, którym trudno jest jeszcze odmówić i ustalić granice.

Można omawiać takie zachowanie z pacjentem. Jednak może to być zwykły odruch człowieka będącego u kogoś „w gościach”, kto jeszcze nie do końca orientuje się na czym polega psychoterapia, który po prostu przemókł i chce napić się coś gorącego? Oczywiście może to być dla Ciebie cenny materiał terapeutyczny i możesz go omówić z pacjentem, ale moim zdaniem lepiej byłoby, żeby pacjent nie miał przestrzeni na prośby o korzystanie z naszych zasobów prywatnych, jakiekolwiek one nie są.

  • PACJENCI MAJĄ DOSTĘP DO CZĘŚCI (DOM) LUB DO CAŁOŚCI TWOJEJ PRZESTRZENI (MIESZKANIE)

Jest zatem duża szansa, że prędzej czy później spotkają się z twoją rodziną. Moim zdaniem dostęp pacjentów do Twojej rodziny jest niekorzystny zarówno dla Twoich pacjentów jak i samej rodziny. Nasuwa mi się od razu pytanie: czy mąż, żona, dzieci i inni członkowie rodziny mają mówić „dzień dobry” spotkanemu na ulicy pacjentowi, który jest stałym bywalcem w ich domu? Czy też powinni udawać, że nie znają pacjenta, żeby uszanować jego odrębność? Niektórzy pacjenci w takich sytuacjach również nie wiedzą, jak się zachować. Chcą pozostać anonimowi podczas terapii, ale z drugiej strony, skoro jest się u kogoś w domu kilka razy w miesiącu, to może kulturalnie jest zapytać: „co słychać”? Takich i innych pytań nie ma w gabinecie poza domem, gdzie na gruncie prywatnym nie spotyka się pacjent i terapeuta a rodzina psychoterapeuty pozostanie nieznana.

  • PACJENCI WIEDZĄ JAK I GDZIE MIESZKASZ

Wchodząc do Twojego domu, pacjenci wiedzą to, co jest dla nich bardzo interesujące, a dla Ciebie może być po prostu niebezpieczne.

Biorąc pod uwagę zaburzenia psychotyczne, zespoły czołowe, chęć posiadania terapeuty na własność, zakochanie w terapeucie itp. istnieje ryzyko stalkingu (również domowników i odwiedzających dom znajomych), kradzieży czy niekontrolowanych odwiedzin pacjentów w domu terapeuty.

Czasem pacjenci mają dużą potrzebę porozmawiania z terapeutą choćby przez telefon, a jeśli się nie uda, sprawdzania czy terapeuta rzeczywiście wyjechał na wakacje, co robi w czasie wolnym, czy nie ma go w domu / w mieście itd. Niektórzy (szczególnie mocniej zaburzeni) pacjenci chcą uczestniczyć w życiu terapeuty, również poza procesem psychoterapii. Przyjmowanie pacjentów w domu daje im do tego większe możliwości. Musisz zwrócić uwagę jaki typ pacjentów będziesz przyjmować w swoim gabinecie. Na ile jesteś bezpieczna/y przyjmując pacjentów w domu i czy inni domownicy będą czuli się komfortowo z pacjentami za ścianą.

  • PACJENT MOŻE OBAWIAĆ SIĘ PRZYCHODZENIA DO DOMU TERAPEUTY

Sama osobiście miałam taką sytuację. Zgłosiłam się na terapię do bardzo znanego ośrodka psychoterapii w Warszawie i po pierwszej wizycie psychoterapeuta zaproponował mi terapię w swoim prywatnym gabinecie. Zgodziłam się, bo miałam dużo bliżej. Podał mi adres, który wskazywał, że jest to mieszkanie w bloku.

Wielu terapeutów wspólnie wynajmuje mieszkania i przeznaczają je na gabinety więc nie zaniepokoiło mnie to. Tym razem okazało się jednak, że jest to jego własne mieszkanie. W przedpokoju starsza pani (chyba jego mama) powitała mnie słowami „dzień dobry” i schowała się za jakąś skórzaną kotarą oddzielającą dalszą część mieszkania. Przez tę kotarę nie przenikało światło więc było ciemno, a przez to nieprzyjemnie. W domu panował zaduch i nieprzyjemny zapach gotującego się jedzenia. Nie wiedziałam, gdzie mam powiesić kurtkę (przy wejściu do mieszkania czy w „gabinecie”), zdjąć buty czy nie. Przejść w nich po chodnikach (była na dworze plucha).

Nie czułam się tam bezpiecznie mimo obecności starszej pani w pokoju obok. Terapeuta interpretował moje napięcie jako opór przed terapią a ja bałam się czy nie zrobi mi krzywdy i czy rzeczywiście to wszystko jest normalne i czy tak wygląda prawdziwa psychoterapia?

Ostatecznie moja terapia zakończyła się po kilku wizytach. Wtedy jeszcze nie miałam pojęcia na czym to wszystko polega i czy rzeczywiście moje odczucia wynikają z moich problemów. Wolałam być zaburzona, ale bezpieczna. Dzisiaj wiem na pewno, że był to dobry wybór a interpretacje mojego braku bezpieczeństwa jako nienaturalne były nadużyciem i zwykłą manipulacją tego pana.

Do tej pory nie wiem czy jego intencje były uczciwe. Tak więc zobacz, jak wygląda Twoje mieszkanie i czy pacjent będzie miał w nim poczucie bezpieczeństwa.

  • BEZPIECZEŃSTWO DOKUMENTACJI

W gabinecie przechowujesz dokumentację, testy i inne materiały. Powinny one być zamknięte na klucz. Czasem wystarczy tylko odpowiednia szafka, ale moim zdaniem nikt oprócz Ciebie nie powinien mieć dostępu do gabinetu. Powinien być zamknięty, kiedy nie ma Cię w domu. Jeśli mieszkasz z innymi osobami, z rodziny bliższej lub dalszej, na stancji itd. upewnij się, że nikt oprócz Ciebie nie będzie miał dostępu do dokumentacji pacjentów.

  • BRAK POCZEKALNI

Jeśli pacjent przyjdzie wcześniej, nawet niech to będzie tylko 15 minut a Ty pracujesz jeszcze z innym pacjentem to pojawia się ważne pytanie, gdzie ma zaczekać? Na klatce schodowej? Na ławce przed blokiem? Za ogrodzeniem posesji? W salonie z rodziną? W przedpokoju? Co, jeśli nie ma nikogo w domu a pada deszcz? Co, jeśli jesteś sam/a w domu i nie chcesz, żeby pacjent „zwiedzał” mieszkanie, kiedy Ty pracujesz? Gdzie będą czekali rodzice nastolatka, z którym pracujesz? Gdzie będzie czekała na swoją kolej nastolatka z zaburzeniami zachowania, kiedy robi się ciemno, niebezpiecznie i warto byłoby jej zagwarantować poczucie bezpieczeństwa?

Na ile „otworzyć drzwi pacjentowi”? Wbrew pozorom są to bardzo ważne pytania organizacyjne. Od nich może przecież zależeć Twój komfort i bezpieczeństwo pracy, ale także bezpieczeństwo Twoich pacjentów.

  • DLA PACJENTÓW MOŻE BYĆ KRĘPUJĄCE CZY NIEZRĘCZNE WCHODZENIE DO DOMU TERAPEUTY

Niektórzy pacjenci nie chcą „zbliżać się” do terapeuty bardziej niż to konieczne. Cenią sobie zachowanie neutralności w kontaktach terapeutycznych. Chcą rozwiązać pewien problem, iść dalej w życie i zapomnieć o terapii. Niektórzy nie lubią, kiedy rodzina terapeuty uczestniczy w terapii, nawet jeśli jest to bierne uczestnictwo np. poprzez mijanie się na korytarzu czy w drzwiach. Pacjenci mogą czuć obawę czy nie słychać ich w pokojach, gdzie przebywają inni domownicy. Trudno pacjentom skupić się słysząc obok rozmowy domowników czy dźwięki filmu, gry, oglądanej bajki.

Niektórzy pacjenci mogą mieć poczucie, że może zepsują terapeucie nastrój a przecież za ścianą czekają na niego małe dzieci.

To wszystko może wpływać na selekcjonowanie treści czy nawet głównych problemów, z którymi pacjent się do nas zgłosił. To bardzo źle wróży procesowi psychoterapii, a nawet ją uniemożliwia.

 

Zastanów się, z kim chcesz pracować. Jaka będzie Twoja grupa docelowa (wiek, rodzaje zaburzeń, płeć itp.). Poczuj, co dla Ciebie i Twoich pacjentów będzie najbardziej odpowiednie, przeanalizuj dokładnie, a potem podejmij najlepszą decyzję.

Będę wdzięczna, jeśli podzielisz się ze mną swoimi spostrzeżeniami na ten temat. Może masz inne doświadczenia? Chętnie o nich poczytam 🙂

Wielka prośba!

Bardzo dużo pracy wkładam w pisanie artykułów i nagrywanie bezpłatnych szkoleń dla psychologów i psychoterapeutów, dlatego mam prośbę:

  • pomóż mi dotrzeć do innych osób, którym te materiały mogą pomóc. Może wśród znajomych masz kogoś, komu warto podesłać te informacje?
  • Podeślij mailem, Messengerem albo udostępnij na Facebooku.

Z góry bardzo dziękuję 😊

Chcesz mieć więcej pacjentów, którzy godziwie zapłacą za Twoją pracę?

Zapisz się na newsletter i odbierz bezpłatnego e-booka, w którym opisuję 12 najskuteczniejszych sposobów pozyskiwania pacjentów!

Aby pobrać e-booka kliknij w okładkę.

Pozdrawiam ciepło,

Dorota Świetlicka

Co o tym myślisz? Zostaw komentarz

Dodano już 2 komentarze:

  1. Ania

    5 października 2019

    Ten artykuł, to coś na co czekałam, bo porusza wiele aspektów tematu. Ja sama miałam kiedyś takie doświadczenie w trakcie własnej psychoterapii, że czekałam pod domem terapeutki około pół godziny po ustalonym, w jej ogródku, ponieważ poprzednia sesja z pacjentem okazała się jakaś kryzysowa i się przedłużała. Byłam zła, trochę padało, męczyło mnie stanie i zastanawiałam się, czy zdążę na autobus powrotny, bo były to okolice bardzo oddalone od centrum miasta. Byłam wtedy młoda, niedoświadczona i

    nie rozumiałam, że zmuszanie mnie do tak długiego czekania było niewłaściwe ze strony terapeuty. Nie usłyszałam słów przeprosin, za to usłyszałam interpretacje na temat niewerbalnych oznak złości na terapeutę. Pamiętam to uczucie niesprawiedliwości jakie się wtedy we mnie pojawiło. Jak to jednak ważne, by okoliczności techniczne były dopięte na ostatni guzik, tak by było wyjście na każdą sytuację, tak by obie strony miały poczucie komfortu i zaopiekowania.

  2. Dorota Świetlicka

    10 października 2019

    Aniu, bardzo dziękuję Ci za ten komentarz 🙂